środa, 6 marca 2013

Jak zachować dobre relacje z sąsiadami i uniknąć wiecznego konfliktu (bo studenci imprezują)?

Wynajmując mieszkanie studentom, osobom pracującym czy rodzinom z dziećmi mamy szansę (niemałą!) spotkać się z brakiem życzliwości sąsiadów w stosunku do najemców, a co za tym idzie (nie wiedzieć czemu) - do nas.
Zakładam, że zależy nam na dobrych relacjach z sąsiadami, gdyż to w pewnym stopniu może wpłynąć na atrakcyjność naszego mieszkania. Przyjemniej się przecież ludziom mieszka, gdy sąsiedzi się uśmiechają, gdy nasi najemcy nie słyszą co drugi dzień kolejnych niemiłych słów na nasz temat. Pamiętajmy, że kłamstwo wypowiedziane odpowiednią ilość razy staje się prawdą.


Jakie są najczęstsze uwagi kierowane do właścicieli mieszkań “studenckich”? Oczywiście “imprezy”. Nie zliczę już ile razy dzwoniła do mnie pewna sąsiadka z informacjami, że “moi” studenci znowu imprezują. Wspominałem już o tym w poście dotyczącym tego komu wynajmować mieszkanie. Odpowiedzią jest konsekwencja. Pamiętajmy o tym, że nasz najemca jest za siebie odpowiedzialny. I to jest w zasadzie najważniejsze. Odpowiedzialność. Najemców zawsze traktuję jako osoby w pełni odpowiedzialne za swoje działania. Ważne oczywiście jest, aby najemcy znali nasze stanowisko w tej sprawie. Przy pierwszym kontakcie sąsiadów, dzwonię do najemców nazajutrz i spokojnie wyjaśniam, że sąsiad dzwonił, jakie miał uwagi itp. Podkreślam jednoznacznie, że dopóki nie demolują mieszkania i kamienicy, dopóty w zasadzie nie interesuje mnie co oni tam robią. Podkreślam też, że sąsiadka może wzywać policję i że muszą mieć tego świadomość. Mówię im też, że poprosiłem sąsiadkę, żeby następnym razem nie dzwoniła do mnie w środku nocy, a ewentualne uwagi zgłaszała bezpośrednio do nich, a w ostateczności na policję.
Ktoś mógłby mi zarzucić, że nie przywiązuję odpowiedniej uwagi, reprezentując takie podejście. Ja jednak uważam, że dorośli ludzie muszą za siebie odpowiadać.

Należy też, uświadomić najemcom, jakie są ich prawa. Musimy im uświadomić, że przez podpisanie umowy najmu biorą na siebie pełną odpowiedzialność za swoje zachowanie i za relacje z sąsiadami.

Póki co moje metody działają i sprawdzają się dobrze. Co więcej, sąsiedzi, kiedy ich spotykam, nie są na mnie obrażeni, tylko raczej uśmiechnięci. Oczywiście czasem wspomną coś w stylu “och, Ci Pana najemcy, to nam spać nie dają”. Ja wtedy zawsze z uśmiechem odpowiadam, że przecież są młodzi i muszą się wyszumieć. Najczęściej też słyszę w takich sytuacjach, że ostatnio jest jakby nieco lepiej z nimi (najemcami). I tak to się już toczy od kilku lat.

Warto zaznaczyć, że powyższe rady odnoszą się do sytuacji, w której mieszkają u nas “zwykli” ludzie. Zdarzają się bowiem jednostki aspołeczne, które nie rozumieją pojęcia odpowiedzialności i nie są w stanie koegzystować z innymi. Tutaj wracamy oczywiście do pytania dotyczącego tego jak dobierać najemców o czym pisałem już w wcześniej. W sytuacji naprawdę trudnej, możemy umowę wypowiedzieć (jeśli klauzula w umowie nam to umożliwia) lub próbować rozmawiać z najemcami (choć tutaj efekt może być mizerny). Na szczęście (a może na nieszczęście) nie mam żadnych dotkliwych doświadczeń związanych z tego typu problemami - jeśli ktoś ma, chętnie je przeczytam.


Pisząc to zastanowiłem się, jak wygląda sprawa odpowiedzialnośći za ewentualne szkody, które wyrządziliby najemcy w części wspólnej nieruchomości. Wydaje mi się, że wtedy ja za to odpowiadam, mając oczywiście regres do najemców. Czy ktoś może wie lepiej jak to wygląda?


Zapraszam na nasz nowy portal do zarządzania wynajmem mieszkań
www.mojeM.pl

3 komentarze:

  1. Dwie uwagi:
    1. Nawet jeśli w umowie są jakieś zapisy o wypowiedzeniu umowy przez wynajmującego najemcą to - jako sprzeczne z bezwzględnie obowiązującymi przepisami ustawy - są one nie ważne. Kiedy właściciel może umowę wypowiedzieć wymienione jest enumeratywnie w ustawie o ochronie praw lokatorów i nieszkaniowym zasobie gminy.
    2. Jako właściciel nieruchomości nie będzie odpowiadał za szkody wyrządzone przez najemców w nieruchomości wspólnej (np. uszkodzenia w windzie, pomalowanie klatki schodowej itp.) Będziesz za to odpowiadał za wszystkie szkody związane z użytkowaniem lokalu czyli np. za skutki przedmiotów które wypadły przez okno ale także np możesz być pozwany za zakłócenie dóbr osobistych innych mieszkańców w postaci hałasu powodowanego przez Twoich lokatorów. Oczywiście dotyczy to odpowiedzialności cywilnej a nie karnej - czyli mandatem Cie nikt za to nie ukaże.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki, bardzo ciekawe uwagi.
    Co do odpowiedzialności, to nie wiedziałem o tym co piszesz. Czyli w sytuacji, gdy najemcy zdemolują klatkę, w ogóle mnie to nie dotyczy? W sumie może i logiczne, bo co ja mam do tego. Ale wtedy to jest niespójne z tymi hałasami i przedmiotami wypadającymi z mieszkania. A gdyby np. najemca wyrzucił telewizor z mieszkania i ten zabiłby kogoś,to już raczej nie mogę za to odpowiadać.

    Co do tych umów i zapisów, to prowadząc firmę (niezwiązaną z nieruchomościami) wciąż nie potrafię zrozumieć ustaw, które nie pozwalają wypowiedzieć umowy najmu niesolidnym lokatorom. Wynajmowanie mieszkań traktuje się inaczej niż biznes, a przecież to jest zwykły biznes.
    Takie sprawy powinny być regulowane przez rynek a nie jakieś dziwne ustawy. Potem mamy sytuacje, gdzie lokatorzy nie płacą i mieszkają sobie w najlepsze (jak opisywałem w jednym z poprzednich blogów mojej koleżanki).
    Dla mnie takie ustawy są ograniczeniem wolności jednostki (właściciela mieszkania) i powinny zostać zbadane przez trybunał konstytucyjny pod względem zgodności z ustawą zasadniczą (i tutaj może odezwać się grono licznych "pokrzywdzonych" przez okropnych właścicieli mieszkań).

    OdpowiedzUsuń
  3. A później sąsiedzi i tak mają pretensje, bo jak studenci śmią o godzinie 11 w nocy chodzić po klatce.

    OdpowiedzUsuń